zjedz_chociaz_miesko

„Zjedz chociaż mięsko…” czyli troskliwa przemoc

W naszym społeczeństwie jedzenie pełni bardzo ważną rolę.

 

W wielu rodzinach to poprzez jedzenie okazuje się miłość i troskę. Jemy, żeby uczcić sukcesy i pocieszyć się po porażkach. Wspólne posiłki to w wielu rodzinach prawdziwe rytuały. Dlatego tak trudne i bolesne jest to, gdy dzieci nie chcą jeść tyle, ile chcieliby rodzice. I wtedy pojawiają się różne sztuczki- od „leci samolocik” poprzez „za mamusię, za tatusia” aż po „jak nie zjesz, to…”. A takie przymuszanie do jedzenia jest formą przemocy.

Gdy czujemy chęć, by zacząć namawiać dziecko do jedzenia, warto zadać sobie pytanie dlaczego tak bardzo zależy mi, żeby dziecko zjadło ten posiłek? Czy martwię się, że nie będzie miało siły? Czy boję się, że nie będzie zdrowe? Czy może chodzi o to, że włożyłam tyle wysiłku w przygotowanie jedzenia, że czuję się odrzucana, gdy dziecko nie chce go jeść?

Bo jeśli powodem przymuszania dziecka do jedzenia jest troska o jego zdrowie i dobre samopoczucie to najlepiej od razu przestać. Fakty są takie, że dzieci świetnie same regulują zarówno to ile jedzą, jak i to, co jedzą. Już niemowlęta mają zdolność do tego, by ocenić, ile potrzebują zjeść i po prostu, przestają, gdy są syte. Ta kompetencja nie zanika z wiekiem- kilkulatek też doskonale wie, kiedy jest głodny, a kiedy już nie. A w dzisiejszych czasach, gdy zaburzenia jedzenia pojawiają się coraz częściej, a ogromny procent społeczeństwa ma nadwagę, zdolność do odczuwania i komunikowania własnych potrzeb związanych z jedzeniem jest bezcenna. I warto ją wspierać u dziecka.

Jeśli trudne do uwierzenia wydaje się, że dziecko może decydować o ilości spożywanego pokarmu, w dość prosty sposób można to sprawdzić- wystarczy zważyć swoje dziecko i przez tydzień pozwolić mu samemu decydować o tym ile i co je (oczywiście wybór ten powinien być wstępnie ograniczony do zdrowych pokarmów, wybranych przez rodziców). Po tygodniu znów ważymy dziecko i sprawdzamy, czy jego waga spadła o więcej niż 1kg – jeśli nie, to znaczy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

pexels-photo

Zmuszanie do jedzenia jest destrukcyjne dla relacji rodzic-dziecko. No bo jak my byśmy się czuli, gdyby najbliższa, najbardziej zaufana osoba robiła nam coś, co niesie ze sobą ból i dyskomfort? A jedzenie pokarmów, które są dla nas odrzucające lub jedzenie więcej, niż jesteśmy w stanie sprawia fizyczny ból i często u dzieci wywołuje wręcz odruch wymiotny.

Jeśli zależy nam, by dieta naszych dzieci była bardziej zróżnicowana, to najlepszym sposobem na jej poszerzenie jest dawanie dobrego przykładu. Świetną okazją do tego może być wspólne gotowanie, w trakcie którego próbujemy różnych składników i decydujemy, co dodamy do naszej potrawy, a następnie posiłek jedzony w miłej, luźnej atmosferze bez nerwowego wpatrywania się w talerz dziecka. Warto pamiętać, że dzieci na początku zwykle nie lubią nowych smaków, ale nie zmuszane do ich zjadania po jakimś czasie przyzwyczają się i je akceptują.

Czego unikać?

 

  • Podawania licznych, zwłaszcza słodkich przekąsek oraz słodkich napojów – dzieci często nie zjadają obiadu, bo po prostu nie są głodne po spożyciu dużej ilości kalorii właśnie w przekąskach i napojach.
  • Jedzenia w trakcie oglądania telewizji, zabawy, a także karmienia dziecka – dziecko od początku powinno uczyć się jeść świadomie, zwracać uwagę na sygnały płynące z jego ciała, które mówią mu, kiedy jest syte.
  • Nagradzania lub karania za jedzenie/nie jedzenie – pamiętajmy, że jedzenie to tylko zaspokojenie jednej z naszych potrzeb. To nie żadne zadanie do wykonania, które można zrobić dobrze lub źle. Więc nie ma tu czego nagradzać, chwalić ani też karać.

Bardzo ważne jest również to, by naszą decyzję o niezmuszaniu dziecka do jedzenia przekazać innym osobom, które dzieckiem się zajmują – babciom, ciociom, a zwłaszcza paniom przedszkolankom, które z jak najlepszymi intencjami potrafią spędzić długie godziny namawiając dzieci do zjedzenia obiadu.

Jeśli jednak, mimo wszystko nasze dziecko chudnie lub za mało przybiera na wadze należy wybrać się do pediatry, a w przypadku stwierdzenia braku problemów zdrowotnych wywołujących brak apetytu do psychologa.

Autor: Joanna Gruhn-Devantier